Aptekarzowa - Anton Czechow

Zrównawszy się z apteką, obie postacie jeszcze więcej zwalniają kroku i patrzą na okna. — Pachnie apteką… — mówi cienki. — Rzeczywiście apteka! Ach, pamiętam… Byłem tu
reklama sms w zeszłym tygodniu, kupiłem oleju rycynowego. Jest tu aptekarz z kwaśną miną i oślą szczęką. To ci, bracie, szczęka! Taką właśnie Samson poraził Filistynów. — Tak… — mówi tłusty basem. — Śpi farmacja! I aptekarzowa śpi.
Wiesz, Obtiosow, tu jest przystojna aptekarzowa. — Widziałem. Bardzo mi się podobała… Powiedzcie, doktorze, czy ona jest w stanie kochać tę oślą szczękę? — Nie, chyba nie kocha — wzdycha doktór, takim tonem, jakby żal mu było aptekarza. — Śpi sobie teraz za okienkiem. Co, Obtiosow? Leży z rozrzuconymi od gorąca ramionami… usteczka półotwarte… i nóżka zwisa z łóżka. Aptekarz, cymbał, nie zna się prawdopodobnie na tych skarbach. Dla niego, być może, kobieta czy butla z karbolem — to wszystko jedno! — Wiecie co, doktorze? — mówi oficer, zatrzymując się. — Zajdźmy do apteki i kupmy coś. Może aptekarzową zobaczymy. — Też pomysł — w nocy! — A co? Wszak oni i w nocy obowiązani są sprzedawać. — Niech będzie… Aptekarzowa, schowana za firanką, słyszy głośny dzwonek. Obejrzawszy się na męża, który wciąż chrapie i uśmiecha się, kobieta narzuca na siebie lekkie poranne ubranie, kładzie na bose nogi pantofle i biegnie do apteki. Za szklanymi drzwiami widać dwie postacie… Aptekarzowa wykręca lampę, śpieszy ku drzwiom i otwiera: już jej nie jest nudno i nie jest zła, nawet i nie chce się jej już płakać; tylko mocno bije serce.
Aptekarzowa - Anton Czechow reklama sms fragment 40

2009-08-06 21:40:10