Podrzutek - Anton Czechow

— Całe letnisko dowie się teraz o jego tajemnicy i być może, poważne matrony nie zechcą go przyjmować w swoich domach. O podrzutkach piszą we wszystkich gazetach — i w ten sposób skromne nazwisko Migujewa zostanie rozsławione po całej Rosji. Średnie okno willi było otwarte i słychać było wyraźnie, jak Anna Filipowna, żona Migujewa, nakrywała do wieczerzy; na dziedzińcu, tuż koło bramy, stróż Jermoła żałośnie brzdękał na bałabajce.Dość, by się dziecko obudziło i zaczęło piszczeć, a tajemnica się wykryje. — Prędzej, prędzej — bełkotał. — W tej chwili, póki nikt nie widzi.
Zaniosę je gdzieś, położę na cudzym ganku. Migujew ujął zawiniątko jedną ręką i cicho, miarowym krokiem, by nie wydawać się podejrzanym, poszedł wzdłuż ulicy.Wyjątkowo paskudne położenie — myślał, starając się nadać sobie wygląd obojętny — asesor kolegialny idzie z dzieckiem po ulicy. Mój Boże, jeżeli kto zobaczy i zmiarkuje — zginąłem. Położę je na tym ganku. Nie, tu są okna otwarte i może ktoś patrzy. Gdzieżby więc? Już wiem, zaniosę je do willi kupca Miełkina, Kupcy — to bogaci i litościwi ludzie, może nawet będą zadowoleni i wezmą na wychowanie. I Migujew zdecydował się bezwarunkowo zanieść dziecko do willi Miełkina, chociaż ta znajdowała się na samym krańcu letniska, nad rzeką.Żeby tylko nie zaczęło wrzeszczeć lub nie wypadło. — myślał asesor kolegialny. — Tego się rzeczywiście nie spodziewałem.
Podrzutek - Anton Czechow fragment 40

2009-08-06 21:45:34