W pustyni i w puszczy, rozdział 32, str. 4

222

Tak mówiąc opuścił zdumioną dziewczynkę, sam zaś udał się do
„męskiego przedziału”, wybrał z zapasu fig najmniejszą, wydrążył ją
i nasypał w środek chininy, uważając, by doza nie była większa od
tych proszków, które dostał w Chartumie. Potem wyszedł z drzewa, zasypał herbaty do naczynia z wodą i wrócił z lekarstwem do Nel. A ona rozmyślała przez ten czas o wszystkim, co się stało. Była ogromnie ciekawa, co to za człowiek ten biały? skąd się Staś o nim dowiedział? czy on do nich przyjdzie i czy będą podróżowali dalej razem? Nie wątpiła teraz, że skoro Staś dostał chininy, to ona wyzdrowieje. Ależ ten Staś. poszedł sobie w nocy przez dżunglę,
jak gdyby nic! Nel, pomimo całego podziwu
reklama sms dla niego, uważała
dotychczas, nie zastanawiając się zresztą nad tym długo, że wszystko,
co on dla niej robi, to rozumie się samo przez się, albowiem jest to
prosta rzecz, że starszy chłopiec opiekuje się młodszą dziewczynką.
Jednakże teraz przyszło jej do główki, że bez jego opieki byłaby
dawno zginęła, że on o nią dba ogromnie, że dogadza jej i broni tak,
jak żaden inny chłopiec w jego wieku i nie chciałby, i nie umiał –
więc wielka wdzięczność wezbrała w jej małym sercu.
Toteż gdy Staś wszedł znowu i pochylił się nad nią z lekarstwem, zarzuciła mu swe cienkie ramionka na szyję i uściskała go serdecznie: – Stasiu, ty jesteś dla mnie bardzo dobry.
On zaś odpowiedział:
– A dla kogoż mam być dobry? A to doskonałe! Weź oto
lekarstwo!
Jednakże rad był bardzo, gdyż oczy błyszczały mu z zadowolenia,
i z wielką znów radością i dumą zawołał zwróciwszy się do otworu:
– Mea! a teraz podaj bibi herbatę!.

2008-10-23 09:18:22